Djokovic pokonał Wawrinkę i awansował do finału US Open

Djokovic pokonał Wawrinkę i awansował do finału US Open

Niesłychanie trudne warunki postawił Novakovi Djokovicowi w półfinale US Open Szwajcar Stanislas Wawrinka. Podobnie jak w Australian Open, gdzie obaj panowie toczyli zacięty, pięciogodzinny bój, tak i tym razem rozegrali długi, pięciosetowy pojedynek. Wawrinka znalazł się w półfinale po niespodziewanym dość pokonaniu Andyego Murraya, wyczyn ten jest jego największym osiągnięciem w karierze. Nie zamierzał jednak na tym poprzestać i chciał zrewanżować się Serbowi za poprzednią porażkę.

Djokovic rozpoczął mecz nieco zdekoncentrowany, psuł łatwe piłki, jego serwis też nie funkcjonował najlepiej, ledwie się obejrzał, a rywal prowadził już 4:1, ostatecznie wygrywając seta 6:2. W drugiej odsłonie meczu Serb już się lepiej prezentował, choć był moment, gdy Szwajcar przełamał jego podanie i musiał gonić wynik. Ostatecznie partia ta zakończyła się tie-breakiem, a w nim pewnym zwycięstwem Djokovica 7-4. W kolejnym secie toczyła się wyrównana walka gem za gem, do stanu 3-4, wówczas Serb stracił cztery kolejne punkty przy własnym podaniu, po świetnych returnach Wawrinki. Szwajcar wykorzystał szansę i zakończył seta przy swoim podaniu. Djokovic wyraźnie podrażniony zaczął z impetem czwartego seta, szybko przełamując podanie Wawrinki. Przy stanie 4-1 Szwajcar poprosił o przerwę medyczną, opuszczając na jakiś czas kort, być może był to też zabieg taktyczny, aby dać sobie trochę wytchnienia. Novak nie miał jednak problemu z wygraniem seta i zakończył go rezultatem 6-3. W piątym secie długo będzie pamiętany 20 minutowy gem serwisowy Wawrinki, ostatecznie przez niego wygrany, ale kosztujący go mnóstwo wysiłku, co później zostało wykorzystane przez lepiej dysponowanego kondycyjnie Serba. Piąty set zakończył się zwycięstwem Djokovica 6-4 i to on po raz kolejny stanie przed szansą walki o tytuł.

Wawrinka na pewno poczynił krok naprzód w swojej karierze i nie można mu zarzucić, że nie chciał poczynić następnego. Być może zaważyło tutaj zmęczenie Szwajcara, wcześniejsze wymagające spotkania z Baghdatisem, Berdychem i Murrayem dały o sobie znać. Tym niemniej razem z Gasquetem jest on bohaterem tegorocznego US Open, mało kto bowiem stawiał na niego, jako kandydata do znalezienia się w półfinale turnieju. Djokovic tradycyjnie będzie faworytem do zdobycia tytułu w poniedziałkowym finale, w którym zmierzy się z powracającym na korty tenisowe w wielkim stylu Rafaelem Nadalem.