Lleyton Hewitt pokonał Juana Martina del Potro, magia tenisa

Lleyton Hewitt pokonał Juana Martina del Potro, magia tenisa

Jest coś niebywałego w rywalizacji tenisowej, coś dzięki czemu tak chętnie oglądamy ten sport. Tutaj każdy może być zwycięzcą i pokonanym, nieważne czy mierzy sobie dwa metry wzrostu, a jego przeciwnik kilkadziesiąt centymetrów mniej, siła kontra zwinność, agresja kontra technika i finezja, taki jest ten sport. Wspaniały przykład koincydencji tych dysproporcji mogliśmy obejrzeć w meczu Lleytona Hewitta i Juana Martina del Potro.

Dwaj byli mistrzowie Flushing Meadows, Hewitt z 2001 roku, a del Potro z 2009, spotkali się w drugiej rundzie tegorocznych rozgrywek. Wydawać by się mogło, że wszystko przemawia za Argentyńczykiem, aktualny ranking, dotychczasowe wyniki (półfinał Wimbledonu), czy właśnie znakomite warunki fizyczne. Hewitt jednak pokazał w tym meczu niesamowitą wolę walki i motywację. Lleyton zawsze imponował kondycją fizyczną, tak było i tym razem, pięciosetowa walka skończyła się tym, że del Potro nie miał już ochoty na bieganie. Australijczyk nie poddał się przegrywając już w setach 1-2 i za tę nieustępliwość został nagrodzony. Tacy gracze zawsze budzą podziw i uznanie, nie inaczej było i tym razem, widownia na Arthur Ashe Stadium oszalała na punkcie walecznego Australijczyka i zgotowała mu owację na stojąco.

Del Potro wyraźnie nie wykorzystywał swoich atutów w tym meczu, czyli potężnego serwisu i forhendu, a w ostatnim secie wydawał się zmęczony i zdruzgotany takim obrotem spraw. Miał już mecz pod kontrolą, już Hewitta zdominował, po czym nagle Australijczyk zebrał siły i wspaniale odpierał jego ataki. Powiedzieć, że to sensacja to na pewno zbyt wiele, może ostrożniej, niespodzianka, zawód ze strony Argentyńczyka, powinien lepiej, mocniej, dokładniej, no ale cóż, taka jest właśnie magia tenisa.