Pogrom faworytów w French Open

Pogrom faworytów w French Open

Tegoroczny French Open jest niezwykły pod względem liczby rozstawionych wysoko tenisistów i tenisistek, którzy odpadają we wczesnej fazie turnieju. W kobiecej drabince nie ma już numeru 1, 2 i niestety również 3. W drabince męskiej odpadły takie nazwiska jak Wawrinka, czy Nishikori, którzy mieli zajść w tym turnieju daleko. Wszystko wskazuje na to, że walka rozegra się wśród mężczyzn między Nadalem i Djokovicem, a wśród kobiet między Sharapovą a Halep, bądź inną, mniej znaną tenisistką.

Czym znów tłumaczyć słabą postawę Radwańskiej, która spokojnie mogła dotrzeć do półfinału? Jest to dla mnie zagadką, trzecia runda to dość wczesna faza turnieju, nie mogła być zmęczona, tym bardziej, że dwie poprzednie przeciwniczki nie sprawiły jej wielkich problemów. Być może brak koncentracji, motywacji, inne problemy. W każdym razie po raz kolejny straciła wielką szansę, bo na jej drodze nie było już Sereny Williams i kilku innych groźnych zawodniczek, jedynie Sharapova stanowiła poważne wyzwanie. Agnieszka ma wprawdzie jeszcze czas (Li Na wygrała przecież dopiero co swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł), jednak zaczynają się pojawiać młodsze, dobrze wyszkolone zawodniczki, typu Muguruza czy Stephens, które mogą niebawem brylować na kortach.

Największą niespodzianką jest tak wczesne odpadnięcie Wawrinki, który okazał się cieniem samego siebie. Szkoda również młodego Japończyka Nishikoriego, tak świetnie sobie radzącego w Madrycie z Nadalem (do momentu kontuzji). Zapowiada się więc „odwieczna” wojna między Nadalem i Djokovicem, którzy prezentują się znakomicie, niszcząc wręcz kolejnych rywali.