Nadal po raz czternasty!

Nadal po raz czternasty!

Rafael Nadal zdobył swój czternasty tytuł na kortach Rolanda Garrosa. Nie sposób już nawet komentować tego wyczynu, z roku na rok staje się to coraz bardziej abstrakcyjne i niewiarygodne. Z każdym rokiem wszystkim ekspertom, widzom, kibicom wydaje się, że tym razem mu się już nie uda, że znajdzie się ktoś młodszy, sprawniejszy, wydolniejszy, szybszy. A jednak on wraca i pokazuje, że to jeszcze nie ostatni akord, że nie czas na emeryturę.

W zeszłym roku powstrzymał go Novak Djokovic, który był w nieprawdopodobnej formie, wygrywając niemal wszystkie najważniejsze turnieje. Nadal nie załamał się, ani nie przejął tym chyba za bardzo, wrócił na swój ulubiony turniej jeszcze lepiej przygotowany i odparł atak swojego wielkiego rywala w bezpośrednim pojedynku. W meczu półfinałowym męczył się ze Zverevem, ale z powodu fatalnej kontuzji rywala, wygrał przed czasem. Nie wiadomo jak ta rywalizacja by się zakończyła i jakie miała konsekwencje dla zwycięzcy, jeśli mecz odbyłby się w pełnym wymiarze czasu. Pierwsze dwa sety trwały bagatela – trzy godziny. W finale Nadal był jednak dość wypoczęty i gładko rozprawił się z debiutującym na takim poziomie Casperem Ruudem. Norweg po meczu był niezwykle miły, podkreślając, że nie jest pierwszą „ofiarą” znakomitego Hiszpana. Tych „ofiar” faktycznie było już wiele, aż trudno uwierzyć, że rekord został wyśrubowany do takiej liczby. A to wszystko w erze open, w czasach niesłychanej rywalizacji, gry o wielkie pieniądze, pretendentów z całego świata. A On Nadal wygrywa.