Smutny koniec skandalu z Djokoviciem w Australii

Smutny koniec skandalu z Djokoviciem w Australii

Novak Djokovic nie zagra w tegorocznym Australian Open, to mimo wszystko smutna wiadomość dla sympatyków tenisa. Numer jeden światowego rankingu i dziewięciokrotny zwycięzca tego turnieju opuścił Australię w atmosferze skandalu.

Choć doskonale wiedział, co go może spotkać, poleciał do Australii i starał się wziąć udział w swoim ulubionym turnieju wielkoszlemowym. Ostatecznie, po wielu perturbacjach związanych z wizą i jej anulowaniem, opuścił Antypody i nie zagra na Melbourne Park. Być może nie zagra tam już nigdy, jeśli władze Australii utrzymają trzyletni zakaz wjazdu, który został na niego nałożony po deportacji. Czegoś takiego z udziałem numeru jeden światowych list nie było w historii, jest to sprawa szokująca i niewiarygodna. Całej afery można było uniknąć, gdyby władze turnieju nie zapewniły Serba o zgodzie na start i uzgodniły swoje stanowisko z władzami federalnymi. Od dawna było wiadome, że Serb nie ma paszportu covidowego i nie zaszczepi się przed turniejem. Novak miał zgodę na udział, ale została ona wycofana, ze względu na jej polityczne i społeczne konsekwencje. Australian Open bez niego to nie ten sam turniej. Serb traci też kolejną szansę na zdobycie Klasycznego Wielkiego Szlema, a kto wie, być może traci ją na zawsze. Jest to bardzo smutny początek sezonu dla całego tenisowego środowiska i wszystkich fanów tej dyscypliny.